No więc mam trochę czasu więc napiszę dla Was to obiecane dawno opowiadanie :)
To opowiadanie nie będzie konkretnie opowiadać o jakimś artyście, ale na pewno pojawi się tam kilka imion sławnych artystów ^^
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W miłości nie ma granic.. Ten kto kocha dla drugiej osoby zrobi wszystko!
Znowu kolejny szary dzień.. Wstałam powolnie z łóżka i nagle mnie olśniło.. "Przecież dziś zakończenie roku szkolnego!" - krzyknęłam do siebie w myślach. Szybko zbiegłam na dół żeby przywitać się z mamą, jednak jej nie zastałam.. Zadzwoniłam do niej, nie odebrała. Pomyślałam, że może pojechała na zakupy, żeby zrobić śniadanie. Jednak kiedy otworzyłam lodówkę znalazłam kanapki z karteczką od mamy.
"Dzień Dobry Kochanie!
Pewnie zorientowałaś się, że mnie nie ma.. koszule i spódniczkę masz uprasowaną, leżą w twojej garderobie. Ale to nie o to chodzi.. Musiałam wyjechać, ponieważ w środku nocy zadzwonił do mnie szef i powiedział, że muszę zastąpić jego asystentkę w pracy. Wyjechałam dziś o 5 na rano i nie chciałam cię budzić.. Wiem, że miałam cię zawieść na obóz sportowy, ale oto poprosiłam już Zayn'a (czyt. Zejna). Pamiętaj, że Cię kocham ;*
Twoja Mama "
Ze łzami w oczach odłożyłam karteczkę. "Przecież to miały być nasz wakacje"- pomyślałam. Kiedy już pierwsze łzy zaczęły spływać mi po policzkach do moich uszu dopłynął dźwięk dzwonka do drzwi. Oczywiście był to mój bardzo opiekuńczy braciszek, który zawiózł mnie do szkoły. Oczywiście przywitała mnie moja najlepsza przyjaciółka i dziewczyna mojego brata Perrie (czyt. Peri (?)). Nie mogłam patrzeć jak moja przyjaciółka mizia się z moim kochanym braciszkiem więc udałam się do sali gdzie miał odbyć się apel na zakończenie roku i wręczenie świadectw. Jak co roku dostałam świadectwo z wyróżnieniem.. Żadna nowość zdążyłam się przyzwyczaić. Po zakończeniu apelu ruszyłam do domu, ponieważ musiałam spakować się na obóz sportowy. Nie mogłam go opuścić, mama wydała na niego fortunę. Już nie mogę się doczekać..
*Następny dzień - rano*
Kiedy tylko otworzyłam oczy na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
Jak zwykle na myśl o obozie byłam
cholernie szczęśliwa, że mogę odpocząć od mojego popieprzonego życia.. Nie mam
ojca, zginął w wypadku kilka lat temu, mojej mamy ciągle nie ma, cały czas
pracuje, aby utrzymać nas, dom i mieć na jakieś przyjemności, jedyną bliską mi
osobą jest mój brat, Zayn (czyt. Zejn), którego bardzo kocham i choć czasami
się kłócimy nauczyliśmy się, że zawsze możemy do siebie przyjść z problemem,
możemy sobie zaufać, po prostu jest między nami taka więź, której NIKT nie zniszczy.
Powolnie wstałam z łóżka i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Schodząc po schodach poczułam aromatyczny zapach. Stwierdziłam iż Zayn wpadł wcześniej i zrobił mi śniadanie. Nie myliłam się, usmażył naleśniki, moje ulubione z nutellą.. Jak zwykle przywitałam się z nim przytulasem.. Podał mi śniadanie, które skonsumowałam w ciszy. Słyszałam tylko jak Zayn ogląda telewizję. Po zjedzeniu poszłam do góry się ubrać i znieść walizki, które wczoraj spakowałam. Po zniesieniu moich toreb usiadłam koło brata i razem oglądaliśmy wiadomości. Nagle z głośników dobiegł do mnie głos młodej kobiety, która przedstawiała jeden z najbardziej i najszybciej rozprzestrzeniających się faktów.
- Dzień Dobry - zaczęła - Jak zwykle, mamy dla Państwa sporo informacji z całego świata, pierwszym faktem będzie informacja z Polski, którą przedstawi Gracjanna Wróbel (KOROT XD). Zapraszamy.
- Dzień Dobry, obecnie znajduję się w Polsce i bardzo chciałbym pozdrowić mojego przyjaciela homoseksualistę Piotrka Korycińskiego. Natomiast przejdźmy do rzeczy... - po tych słowach wybuchłam śmiechem, a Zayn nie mógł mnie uspokoić....
Chcecie część dalszą??? xd Mi osobiście nie podoba się to co napisałam, ale to już wasz wybór :)
Ze specjalną dedykacją dla mojej PSIAPSIÓŁY - KOROTA ;*
CIIOOOOTA <3
/Ruda